Nasza strona używa plików cookies, by ułatwić korzystanie z serwisu. Jeśli nie chcesz, by pliki cookies były zapisywane na Twoim dysku, zmień ustawienia swojej przeglądarki.
Polityka cookies strony internetowej Urzędu Gminy Gródek.
Serwis Gminy Gródek

Rozkład jazdy

Rozkład jazdy PKS Białystok

BIP i Dzienniki

BIP

Informacje

Elektroniczna Platforma Usług Administracji
                Publicznej

BIP

Wrotapodlasia

Powiat Białostocki

Turystyczne Wrota

LGD Puszcza Knyszyńska

Regionalny Program Operacyjny Województwa
                Podlaskiego

Ciekawe Podlasie Podlaskiego

Park
                Karobrazowy Puszczy Knyszyńskiej

Polska Izba Rolnicza

Wolnej Polsce poświęcili wszystko - Rozmowa z panem Krzysztofem Bozikiem nadleśniczym Nadleśnictwa Waliły, głównym organizatorem obchodów sto pięćdziesiątej rocznicy "Bitwy pod Waliłami"

W Puszczy Knyszyńskiej pobudowano wiele nowych obiektów. Nadleśniczy Krzysztof Bozik przy dłuuuugiej kładce, biegnącej wgłąb puszczańskiego mokradła.

Pięć lat temu byłem na uroczystej mszy św. na leśnej polanie uroczyska Komontowszczyzna w 145-tą rocznicę Bitwy pod Waliłami 1863 roku. Zaskoczony, że organizatorem i pomysłodawcą był nadleśniczy Nadleśnictwa Waliły pan Krzysztof Bozik. Czy w tamtym czasie władzom lokalnym brakło pomysłu czy chęci?
     Pięć lat temu całą uroczystość zaplanowaliśmy i wykonaliśmy sami, czyli Nadleśnictwo Waliły. Nie wiem dlaczego tak się stało, ale właściwie nie włączyły się. Była to uroczystość w dosyć ograniczonym zakresie. Nie było zbyt wiele gości z zewnątrz.

Co się zmieniło od tamtego wydarzenia?
     Przede wszystkim inicjatywa wyszła z urzędu wojewódzkiego od pana Macieja Żywno-wojewody podlaskiego. Pierwsze zebranie w tym temacie zwołał już we wrześniu 2011 roku. Padło hasło, że trzeba uczcić sto pięćdziesiątą rocznicę Powstania Styczniowego i Bitwy pod Waliłami. Po kolejnych spotkaniach i uzgodnieniach główny ciężar organizacji tych uroczystości w terenie, spadł na mnie.

W Puszczy Knyszyńskiej powstaje ścieżka "Szlakiem Powstania Styczniowego". Z jakich obiektów będzie się ona składać?
     Obiektów powstaje kilkadziesiąt. Najważniejsze to wieża widokowa na Górze św. Jana w pobliżu Królowego Mostu, wiata rekreacyjna nad zalewem Wyżary, kładka przez tereny podmokłe w obrębie Nadleśnictwa Waliły. To także drobna infrastruktura turystyczna - daszki, ławki, stoły, kosze i wiele tablic informacyjnych. Wartość tych przedsięwzięć to milion czterysta tysięcy złotych.

Obóz powstańców, rekonstrukcja bitwy to również duże przedsięwzięcie. Jak wyglądają przygotowania?
     Ich stopień zaawansowania można określić na osiemdziesiąt procent. Gotowe są szkielety szałasów powstańczych, zagrody dla koni kozackich, koniowiązy, wodopoje, kładki i inne drobne elementy.

W tle przygotowań do uroczystości powstaje wiele inwestycji i jest nadzieja, że przyjadą turyści i entuzjaści historii. Co może na tym zyskać gmina Gródek?
     Gmina Gródek może dużo zyskać, tak jak na filmie Bromskiego "U Pana Boga za piecem" zyskał Królowy Most. Podobnie te obchody mogą rozsławić Puszczę Knyszyńską nie tylko pod względem tradycji historycznej Powstania Styczniowego, ale również ciekawostek przyrodniczych. Jest to puszcza przyrodniczo bardzo bogata i zarazem nieznana. Turyści, przyjeżdżając do Białegostoku, udają się do Białowieży. Natomiast pomijają naszą puszczę, gdzie znajdują się liczne ciekawostki przyrodnicze. Niektórzy porównują ją nawet do tajgi zachodnio-syberyjskiej.

W środku zimy porzucili domy, pracę i poszli do lasu walczyć z rosyjskim zaborcą. W imię czego? Skąd brali siły powstańcy z 1863 roku?
     Dzisiaj trudno zrozumieć tamtych ludzi. Ich patriotyzm, zaangażowanie i wiarę w wolną Polskę. Porzucili wszystko, co im było najdroższe - rodziny, domy, majątki. Wzięli do rąk karabiny, kosy i porwali się na mocarstwo - Rosję. Dzięki nim przetrwała myśl o wolnej Polsce, w której dziś żyjemy.

Czy Walery Wróblewski, leśnik z Sokółki, bohater narodowy Polski i z barykad Paryża, miał jakiś wpływna to, że pięć pokoleń później o pamięć bitwy walczy - pokojowo - nadleśniczy, leśnik z Walił?
     Oczywiście. Walery Wróblewski skończył Szkołę Leśną w Petersburgu. Szkoła ta nadała mu również stopień oficerski. W Sokółce przez pewien czas prowadził on szkołę leśną. Wielu uczniów tej szkoły wyprowadził do Powstania i w ramach represji została ona zlikwidowana. Istnieje oczywiście jakaś więź, pomimo że była to inna służba leśna w ramach Cesarstwa Rosyjskiego. Sam Wróblewski jest wspaniałym i niedocenianym bohaterem narodowym pewnie przez udział w obcej nam wojnie domowej we Francji. Tutaj w kraju był jednym z najdłużej i najefektywniej działającym dowódcą powstańczym na dużym terenie od Wilna po Lubelskie. To tutaj, bitwą na uroczysku Komontowszczyzna w kwietniu 1863 roku rozpoczął swój szlak, zakończony w styczniu 1864. Ciężko ranny został ewakuowany do Galicji. To wzór do naśladowania - oddany patriota i bohater.

A Konstanty Kalinowski to polski, czy białoruski patriota?
     Polski szlachcic i patriota. Syn Szymona i Weroniki z domu Rybińskiej, urodzony w pobliskich Mostowlanach. Ochrzczony w kościele katolickim w Jałówce pod imieniem Wincenty Konstanty. W swoich odezwach do ludu miejscowego pisał: ".my, którzy żyjemy na Polskiej ziemi, którzy jemy chleb Polski, my, Polacy z wieki wieków". Zawsze Polska, Polski pisał z wielkiej litery. Nie ma wątpliwości, że walczył o Polskę. Stracony w Wilnie.

Patronem domu kultury w Gródku jest właśnie Konstanty Kalinowski. Co daje ten patronat lokalnej społeczności?
     Miejscowa społeczność zapomniała o tym wybitym człowieku, wywodzącym się z miejscowego środowiska, który był orędownikiem polskości i patriotyzmu.

Jak zachował się względem Powstania chłop podlaski, nie czujący się Polakiem - katolikiem?
     Według znanych mi źródeł bardzo wielu takich chłopów brało aktywny udział w Powstaniu. Wynikało to z polityki carskiej, która w rzeczywistości nie była prochłopska. Chłop po uwłaszczeniu został obłożony potwornymi podatkami. Do służby wojskowej powoływano na kilkadziesiąt lat wiejską młodzież, która często szła na stracenie w góry Kaukazu, czy granicę rosyjsko-japońską. To również było powodem negatywnego nastawienia do rosyjskiego zaborcy. Miejscowi chłopi nie czuli się stuprocentowymi Rosjanami, poddanymi cara. Złe były relacje między administracją carską a zwyczajnym chłopstwem. Wojsko często brało w obronę interesy klas panujących. Ostęp leśny Komontowszczyzna - miejsce bitwy Polaków z Rosjanami to kawał drogi od większych ośrodków. W jaki sposób sotnie carskiego wojska tak łatwo trafiły na Powstańców?
Są podania głoszące, że stało się to za sprawą zdrady. Nawet niektórzy prawnukowie potrafią określić, kto i kiedy zdradził. Udowodnić tego nie sposób.      Proszę pamiętać, że był to duży, ponad czterystu osobowy oddział powstańczy. Nie można było takiej ilości ludzi i taborów ukryć. W tym czasie Rosjanie byli już dobrze przygotowani do zdławienia powstania.

Polacy przegrywają swą walkę o wolność. Czy dziś możemy powiedzieć - chwała zwyciężonym (gloria victis), a nie biada?
     Chwała. Tylko i wyłącznie. Naprawdę wspaniały był to zryw. Ludzie, którzy szli do powstania to super patrioci, prawdziwi Polacy. Idei wolności Polski poświęcili wszystko. Większość z nich wiedziała, ze idą na stracenie, na śmierć. Wiedzieli, co ich czeka po powstaniu. Murawiow, gubernator wojskowy Wilna, podzielił powstańców na cztery kategorie. Do pierwszej, którzy natychmiast otrzymywali wyrok śmierci zaliczył przywódców, dezerterów z armii carskiej, komisarzy i żandarmerię powstańczą. Najłagodniejszym wyrokiem było zesłanie.

Kiedy uroczystości obchodów 150. rocznicy Powstania Styczniowego zakończą się, co po nich pozostanie?
     Pozostanie pamięć. Wspomnienia dotyczyć będą nie tylko formy, ale również powodu, dla którego obchody były organizowane. Będzie to zasiew patriotyzmu w sercach dotychczas obojętnych.

Rodzinne Puławy to nie podlaskie Waliły, czy Gródek. Skąd ten wybór? Czy czuje się Pan Podlasianinem?
     Tak. Jestem Podlasianinem. Już trzydzieści jeden lat tutaj pracuję, tutaj urodziły się i wychowały moje dzieci. Czuję się jak u siebie w domu. Kiedy jadę w Lubelskie, tam jestem już gościem. Tamto środowisko dla mnie jest już obce. Moja żona pochodzi z Białegostoku, mam liczną rodzinę, no i jestem leśnikiem związanym z pracą w Puszczy Knyszyńskiej.

Rozmawiał
JAN BOGDAN BOCZKO
Wiadomości Gródeckie, luty 2013